piątek, 6 listopada 2009

Świecznik Shabby Chic.......


Nie wiem od czego zacząć ......., czy od tłumaczeń dlaczego mnie tu tak mało czy od pokazania co udało mi się zrobić......
Chyba jednak pójdę za maksymą  że "winy się zawsze tłumaczy" i najpierw pokażę :)

Kupiony dawno temu kolumnowy świecznik , wyszorowany i oczywiste, że pobielony :) a potem jeszcze raz wyszorowany grubym papierem. Drewno miało odpowiednią barwę więc obyło się bez użycia dwóch kolorów farb .





a mało mnie tak dlatego..... że całe swoje serce, umysł i czas poświęcam nowej branży. Od kilku lat miałam zapędy na stworzenie firmy dekoratorskiej na uroczystości weselne i w końcu się odważyłam, postawiłam wszystko na jedną szalę, zainwestowałam całe oszczędności i ruszyłam.

Nie muszę wam chyba wymieniać jak to jest kiedy zaczyna się nowy biznes......masa pracy.

I choć  moje serce ogromnie się raduje i jestem wypełniona optymizmem i nadzieją to nie mogę zapanować nad smutkiem utraty tak bliskiego i częstego  kontaktu z Wami :)

Moim celem jest jednak wymarzony dom , z wymarzonym wnętrzem , dlatego muszę przycisnąć żeby móc realizować marzenia :)



wtorek, 13 października 2009

Kruchy blok............

Ostatnio wciąż pędzę, wciąż gonię i zamiast odpoczywać wymyślam nowe zajęcia, ostatnio zaprzyjaźniam się z kuchnią......nie przepadamy za sobą :) bo to z NIĄ zdradza mnie mój mąż ....... Ma talent do gotowania, potrafi się wsmakowac w potrawę i zawsze wie co trzeba dodać, a ja......?  a ja bez przepisu to tylko mielone i schabowe robię :) Nigdy mnie nie pociągało pichcenie a mąż wcale nie ułatwia mi drogi do samorealizacji w tej dziedzinie rozpieszczając  swoimi specjalnościami .

Jak już mam małe te-ta -te z kuchnią to zawsze w obecności przepisu ...... dlatego z przepisem również ulepiłam wczorajszy  deser, nazywa się kruchy blok i faktycznie taki jest....



PRZEPIS

Warstwa z białej czekolady

55 g masła

1 łyżka płynnego miodu

150 g białej czekolady

50 g podpieczonego preparowanego ryżu

Roztopić masło, miód i białą czekoladę w misce umieszczonej w garnku z wrzącą wodą.

Zdjąć  z ognia i starannie wymieszać z ryżem

Przełożyć do formy wyłożonej pergaminem.

Warstwa z ciemnej czekolady

55 g masła

2 łyżki miodu

125 g czekolady deserowej

75 podpieczonego preparowanego ryżu

Roztopić składniki j/w.

Wsypać ryż wymieszać i wyłożyć na warstwę z białej czekolady.

na koniec do lodóweczki aż stężeje.


Błyskawicznie się robi :)



piątek, 9 października 2009

Mydelniczka.......


Znacie już moją słabość do starych mydeł, tych nietykalnych, tych do oglądania i podziwiania ....... a teraz dołączyła do nich myślę że godna towarzystwa,  mydelniczka :)


k




piątek, 2 października 2009

Zatrzymac czas...................

Znam ludzi dla których zegar może nie istnieć, no chyba że w komórce :) Większość utożsamia się z maksymą że "szczęśliwi czasu nie mierzą" i tu się zgadzam , tylko kto powiedział że zegarek ma działać.....:)
Ja uwielbiam zegary, szczególnie te stare.........i ostatnio dziwnym zbiegiem okoliczności trafiły mi się dwa drobiazgi.......








czwartek, 1 października 2009

Wyróżnienia.....

Z wielką przyjemnością przekazuję wyróżnienia dalej


Biała Czeko czeko czekolada.............


Biała czekolada zawitała w mojej kuchni, bynajmniej nie jako smakołyk ale jako kolor na ścianach :) Tak długo marzyłam o jasnej , rozświetlonej kuchni , białych dodatkach, aż w końcu zmobilizowałam siły i rozpoczęłam malowanie które mnie odrobinę przerosło......
Pierwsze malowanie kuchni odbywało się jeszcze przed zamontowaniem mebli, a obecne przy pełnym wyposażeniu co okazało się nie lada wyczynem, miliony zakamarków do zabezpieczenia folią , zużyłam prawie 100 mb taśmy papierowej........walka trwała 2 dni po 12 godzin ale udało się efekt taki jak chciałam i choć moje mieszkanie nie należy do najjaśniejszych to posunięcie dodało odrobinę lekkości. Wcześńiej był zielony więc zmiana znaczna.
Nie bardzo mogłam odwzorować kolor za pomocą zdjęć, tym bardziej że kuchnia z jadalnią jest od strony południowo-zachodniej a zdjęcia robiłam rano. Ale słońca teraz będzie coraz mniej więc dłużej nie będę czekać tym bardziej że tak dawno mnie tu nie było .........tak bardzo się za Wami stęskniłam ........i tyloma rzeczami chcę się podzielić :)


Jadalnia jest mikrusikowa ale uwielbiam tu przebywać ....






Teraz przynajmniej moje białe dodatki mają właściwe miejsce ....


środa, 30 września 2009

Dżem z gruszek.............



Pomimo wielkiego zamieszania z malowaniem nie odmówiłam sobie zrobienia dżemu z gruszek którym pokusiła mnie Alizee :) ten imbir , wanilia nie dawały mi spokoju ...........ale że ja przetworów nie robię ( mam kochaną babcię i mamę które odwalają tę czarną robotę za mnie ) więc ilość była powalająca, całe 1,5 kg gruszek , z czego wyszły mi 3 słoiki dżemu, ale jakie słoiki........, całe 5 cm w kapeluszu...........
za to dżemik polecam, palce lizać, tylko ja nie lałam wody w ogóle a cukru dodałam 2 łyżki a i tak wyszedł miodzik.









wtorek, 29 września 2009

Słabość do miniatur..........

Dlaczego mini nas intryguje?
Dlaczego wersja mini zawsze jest fajniejsza?
Tego nie wiem, ale ja wersję mini uwielbiam.
Nie zastanawiałam się nad tym ale przez lata gromadziłam prozaiczne przedmioty tylko dlatego że są mini.......

Mini dżemy





i cóż z tego że mają już 3 lata i dawno minął im termin ważności .....

Mini wino







ileż trzeba by takich flaszeczek na mały raut.............

Mini oliwa






która po otwarciu mogłaby zagrozić ludzkości :)






wtorek, 8 września 2009

Wrzosowy wianek....................

Nie mogłam się oprzeć, musiałam złamać prawo :) i przynieść z lasu odrobinę wrzosu, z którego powstał wianek, ma już 2 tygodnie więc praktycznie całkowicie usechł, jestem zadowolona bo utrzymał się soczysty kolor ale niesamowicie się sypie przy każdym dotknięciu, macie na to jakiś sposób?


a w tle ulubione książki oprawione w biały papier pakowy.......



poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Kurkowe zbieranie............

Niedziela zaowocowała przecudowną wycieczką rowerową i całkiem przypadkowym zbiorem tak przepysznych grzybów jak kurki i choć największymi ich smakoszami są Francuzi to i mój stół może stać się wykwintnym choć na jeden obiad :) bowiem wiadomo że zaliczane są one do grzybiej arystokracji, jak borowik czy maślak.





Grzybki zostały zauważone w lesie przez moją mamę dlatego w ramach dziękczynienia powstał worek na suszone grzybki.

piątek, 28 sierpnia 2009

Stare Koronkowe chusteczki.....................



Czy pamiętacie jeszcze chusteczki z materiału a w dodatku obszyte koronką? odrobinę arystokratyczne , subtelnie choć mało higieniczne. Skrawek materiału który w niejednym filmie odgrywał tak istotny element , ocierał miliony łez, przenosił uczucia , stawał się cennym skarbem, pamiątką .
I choć stały się zapomniane , wyparte współczesnymi jednorazówkami u mnie wywołują sentyment dziecięcych lat.
Moja prababcia miała jedną taką chusteczkę , nie używała jej lecz nosiła zawsze w niedzielnej torebce " w razie czego ". Szkoda że nie mam jej w swoich pamiątkach. Ale tu nasuwa mi się fragment z filmu " Czterdziestolatek " , o tym jak dyr Karwowski za namową małżonki kupuje kosztowny portret starszego Pana - "bowiem dobrze jest mieć portret jakiegoś swego przodka" i słowa Kobiety pracującej że " historię zawsze można do niego dorobić " .
I tak się czasem śmieję sama z siebie że kolekcjonując różne przedmioty trochę dorabiam sobie historię , której albo nie miałam albo nie zachowały się żadne dowody......

Z drugiej strony jednak , przecież nigdy nic nie wiadomo, może miałam w korzeniach jakieś Damy Dworu lub arystokratyczne pra pra prababcie i wolę chyba tak myśleć :)

Jakoś nie potrafię obojętnie przejść obok takich cudeniek jak te koronkowe chusteczki, jak tylko wpadły mi w oko w myślach obstawiałam ile mogę za nie max zapłacić , a kiedy wzięłam je do ręki i poczułam subtelne muśnięcie koronki wiedziałam że cena się nie liczy, już byłam szczęśliwa że się na nie natknęłam a kiedy sprzedawca wypowiedział magiczną cenę 0,5 zł za szt, euforia sięgnęła zenitu :)



Idąc dalej ścieżką mego dziedzictwa :)
do kolekcji przybyło kilka pojedynczych sztućców....



oraz ażurowe rękawiczki



a dopełnieniem wszystkiego stała się upolowana miedziana czara



poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Królik Tilda i wakacje...............




Niestety ten przecudny ogród nie jest moim własnym ale całkowicie odzwierciedla moje marzenia. Te aranżacje można podziwiać w Dobrzycy k/ Kołobrzegu w Centrum Ogrodniczym Hortulus przy którym właściciele urządzili tematyczne ogrody do zwiedzania. Oprócz roślin jest tam mnóstwo małej architektury oraz ciekawych pomysłów np ten, regał ze skrzynek...........


i co najważniejsze możliwość zakupienia wszystkiego na miejscu i choć byliśmy 400 km od domu zakupiliśmy tam sadzonkę Lubczyku oraz pęczek suszonej lawendy która bardzo szybciutko znalazła miejsce w naszym mieszkaniu.





Teraz już się pewnie domyślacie że nie było mnie ponieważ się urlopowałam.




Był to zaledwie tydzień urlopu , ale kilka dni przygotowywań przed..... i organizacji po.... a już narobiło mi się tyle zaległości że niektórzy zaczęli się o mnie martwic :)

( Dziękuje Elle za troskę i za mobilizację ).





Wypoczywaliśmy w Kołobrzegu u przyjaciół , którym jestem bardzo wdzięczna za gościnę . Mogliśmy nacieszyć się naszym Chrześniakiem dla którego się spięłam i podjęłam wyzwanie uszycia Królika Tilda. I z tego miejsca chciałabym podziekowac Monice z bloga
" Przy kominku siadam " która przysłała mi instrukcje oraz szablon na Tildę . Bez tego raczej nie było szans na odwagę.
Szyłam zawzięcie do ostatniej minuty odjazdu jeszcze w pracy i tam też szybciutko pstryknełam kila fotek więc aranżacja nie jest imponująca .

Jednak Królik z właścicielem chyba bardzo przypadli sobie do gustu bo nie opuszczali się nawet na krok, nawet podczas snu Królik otaczał Antosia troskliwą opieką :)


Przy okazji powstała tez zawieszka z imieniem na łóżeczko....

Po powrocie do domu czekała mnie niesamowita niespodzianka otóż mój storczyk ku pokrzepieniu mojego mniemania o uprawie roślin postanowił zakwitnąć :)





Nie zapomniałam też o wyróżnieniach, dziękuję bardzo serdecznie za zaszczyt jakiego doznałam ze strony Ity , Ushi oraz Anny z jezior - bardzo dziękuję .


Swoje wyróżnienia chciałabym skierować do :

Jolinki -
Z całego Serca
Ushi -
Ushilandia
Elle -
Le Petit bonheur
Ity - Jagodowy Zagajnik
Sylwii - My Shabby Chic
Alizee - Dom Alizee

środa, 5 sierpnia 2009

Rustykalny stolik.............

Jak obiecałam tak czynię. Pokazuję Wam mój pierwszy pobielony mebel. Nie przypuszczałam że tyle pracy przy nim będzie. Oczytana, z pomysłem w głowie i zapałem zakpiłam stolik za 25 zł :) ( istna okazja) , preparat do usuwania starych farb i lakierów i przystąpiłam do pracy. Niestety preparat okazał się kompletnym niewypałem, nakładałam 3 warstwy a i tak do drewna było daleko, więc nie pozostało mi nic innego jak tylko ręczne szlifowanie papierem ściernym. zaczęłam od drobnego , żeby nie poniszczyć drewna, ale w miarę upływu czasu i straty sil machałam 80-tką i okazało się że od razu tak trzeba było. Drewno się nie uszkodziło, tylko trzeba było pamiętać żeby szlifować wzdłuż słoi.
Mimo tego zdzieranie lakieru zajęło mi calusieńki dzień, a kurzu przy tym co nie miara. Jednak odkryte surowe drewno w pełni zrekompensowało mi trudy :) było piękne, cudne słoje , dlatego moja pierwsza koncepcja całkowitego zamalowania na biało oraz bejcowania blatu odpłynęła a na jej miejsce wskoczyło pobielanie bardzo suchym pędzlem umoczonym w antycznej bieli ( akrylowa) i ponowne przecieranie.
Miałam go jeszcze woskować ale narazie jest tylko pomalowany.

Przed renowacją stoli wyglądał tak



a po moich mękach, tak.....






Nie mogłam sobie odmówić dorobienia kilku drobnych rzeczy do wcześniejszego chustecznika i tak powstał

świecznik..............



oraz serwetnik......



co wszytko razem tworzy bardzo rustykalny kącik .....






zakochałam się w tym stylu bez pamięci.......


czwartek, 23 lipca 2009

Rustykalny chustecznik.........

Zaglądam do galerii Mode De Vie i podziwiam przedmioty które się tam znajdują, wszystko niepowtarzalne i oczywiście pobielone, żałuję że siedziba galerii jest tak daleko bo mogłabym tam chyba zamieszkać :) a może dobrze że jest daleko hihihihi Zainspirowana ich stylem popełniłam taki oto rustykalny chustecznik




Nie jestem dumna z tego że nie wymyśliłam go ale zadowolona że zdołałam zrobić taki jaki mnie urzeka.




a swoją drogą ten rustykalny styl i pobielone a nie białe przedmioty tak mi podpasiły że na warsztacie mam właśnie stolik , któremu brakuje tylko gałeczki i chwościka na gałce .......
więc już wkrótce odbędzie się jego prezentacja :)

Technika jaką robiłam chustecznik jest bardzo prosta i w jeden dzień można wyczarować nową szatę .
Najpierw pomalowałam chustecznik brązową farbą , później prawie suchym pędzlem antyczną bielą ale tak żeby w całości pokryła pierwszy kolor i na koniec przetarłam papierem o grubości 80 A i gotowe :)
Potem już tylko doklejenie koronki i dekoracji jakimi w moim przypadku były laski cynamonu i na koniec omotanie sznurkiem........

środa, 15 lipca 2009

Pachnące korzenne serca................

Uwielbiam korzenne zapachy, cynamon, kardamon, goździki, anyż, wanilia itp.Roztaczam te zapachy wokół siebie na każdy możliwy sposób, mam w domu mnóstwo pachnących świec, olejków i wszelkiego rodzaju suszonek ale ostatnio przy okazji manii serduszkowej postanowiłam wypełnić serca korzennymi zapachami. Do środka włożyłam w/w goździki i wsypałam odrobinę zmielonej przyprawy do Kawy i deserów firmy KAMIS , ................

Najpierw zaczęłam od serii białej, koronkowej i romantycznej....











Później skusiłam się na bardziej energetyczne kolory







a żeby zapach co jakiś czas można było odświeżyć z tyłu zrobiłam wejście
na guziczek :)